środa, 7 maja 2014

Rozdział 2.

  Musimy zachowywać zimną krew...
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Promienie światła przebijały się przez szklaną ścianę salonu. Słońce właśnie budziło się ogłaszając wszystkim, że wstał nowy dzień. W pokoju panowała niewyobrażalna cisza, jedynie z daleka można było usłyszeć szybkie kroki dwóch par wysokich obcasów, które rytmicznie stukały o drewnianą podłogę.
Nowy Jork budził się do życia, a wraz z nim ludzkość.
Po chwili do pokoju wpadły Isabel i Candy stukając obcasami tak głośno jak nigdy dotąd.
- Ciekawe czy Amanda jeszcze śpi? - zapytała Isabel swojej przyjaciółki. - Wydaje mi się, że jest już dawno na nogach.
- Isabel, jest dopiero przed piątą rano... - Candy wydawała się zażenowana tym faktem.
- I co z tego? Nie uważasz, że Amanda wydaje się bardzo odpowiedzialną osobą?
- Może... ale ja i tak mogę się założyć, że jeszcze śpi.
- Dlaczego? zapytała zaciekawiona rudowłosa.
- Popatrz na sofę. - odpowiedziała jej blondynka.
Na sofie leżała skulona Amanda, wtulona w swoją rękę. Wyglądała naprawdę słodko, jak małe dziecko.
Candy wzięła koc, który leżał na krześle obok i przykryła nim śpiącą dziewczynę. Nie miały serca jej teraz budzić.
Przeszły do drugiego pokoju i zaczęły szczegółowo rozmawiać.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Amanda przebudziła się i zdziwiona zauważyła, że leży na sofie.
- Musiałam wczoraj zasnąć tutaj...
Szybciutko wstała i otworzyła okno. Świeże powietrze natychmiast buchnęło na jej twarz, orzeźwiając ją.
Słońce jeszcze było dość nisko, a już zapowiadało, że będzie cudowna pogoda. Widok z apartamentu modelek był niesamowity - było z niego widać całe miasto.
- Witaj Nowy Jorku - powiedziała dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
...
-Spóźniona! Jestem już dawno spóźniona!!! - krzyczała Amanda.
- Co jej się stało? - zapytała Candy swojej przyjaciółki.
- Po prostu każdy ma kiedyś zły dzień.
- Ale, żeby biegać po całym mieszkaniu? Tego to nawet ja nie robię...
- Candy! Widziałaś gdzieś może moją torbę?!
- Nie, ale...
- O nie! Teraz już na pewno nie dojdę na miejsce na czas - mówiła Amanda biegając po mieszkaniu.
Nagle dziewczyna potknęła się o swoje własne nogi i upadła.
- To już koniec... - powiedziała.
- Czy coś się stało? - zapytała Isabel.
- Dzisiaj mam pierwszy wykład, no i co? Jestem beznadziejna.
- Kochana, chyba coś Ci się pomyliło.
- Nic mi się nie pomyliło... dzisiaj jest poniedziałek, a właśnie wtedy miałam pierwszy wykład
- Nieprawda - odpowiedziała Isabel. - Dzisiaj jest niedziela... Popatrz. - wskazała ręką telefon, który trzymała w ręce Candy. Na wyświetlaczu komórki można było dokładnie zobaczyć godzinę i datę.
- Och, rzeczywiście... co się ze mną dzieje? Nigdy tak się nie zachowywałam. Teraz jestem jeszcze bardziej beznadziejna...
- Nie jesteś... pamiętam jak przed pierwszym pokazem mody, bałam się bardzo i przez to zapomniałam moich pozłacanych butów. Skończyło się tym,że nie wystąpiłam w ogóle. - powiedziała Candy. - To Tylko stres - minie.
Amanda uśmiechnęła się promiennie do Candy.
- Pójdę do biblioteki, wypożyczę jakieś podręczniki... może się przydadzą... Myślę, że to dobry pomysł.
...
Amanda weszła do biblioteki i szukała potrzebnych książek. Wzięła kilka z nich i już miała wychodzić, ale przypomniała sobie o jednym podręczniku, którego zapomniała zabrać. Niestety, położyła rękę na książce w tej samym momencie co ktoś.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i co? Napiszcie komentarz, jeżeli przeczytacie. To dla mnie ogromnie ważne. Liczę na was i piszę dla was!
Opowiadanie powoli rozkręca się... Zapraszam do czytania dalszej części...

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 1.

Nie zawsze mamy w życiu tak jakbyśmy chcieli...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Blond włosa dziewczyna zmierzała ku adresowi, który miała napisany na kartce. To właśnie pod tym adresem będzie teraz mieszkać. Szukając właściwej ulicy, rozglądała się po olbrzymich budynkach z zaciekawieniem patrząc na ludzi, którzy do nich wchodzą.
Kiedy wreszcie dotarła do upragnionego celu, była bardzo zaskoczona. Budynek, w którym miała teraz mieszkać wcale nie przypominał skromnego domku, tylko pięciogwiazdkowy hotel lub apartament. Amanda przełknęła ślinę i pewnie weszła przez obrotowe drzwi. Zewnętrzny widok budowli był zadziwiający, jednak to co zobaczyło w środku całkiem ją oszołomiło. Okryte boazerią ściany, na których wisiały obrazy znanych i cenionych malarzy, eleganckie stoliki wokół których stały wykonane z najlepszej skóry sofy i fotele, a recepcja była cała ze złota. Na środku ściany wisiały dwa karabiny, które krzyżowały się.
 Dopiero kiedy zniknęło zdziwienie, otrząsnęła się i pokręciła przecząco głową. Nie stać ją na mieszkanie w takim drogim miejscu. Odwróciła się i już chciała wyjść, ale zatrzymał ją ciepły głos starszego pana.
- W czym mogę pani pomóc? - zapytał z uśmiechem na twarzy. Amanda lekko zwróciła głowę w stronę dochodzącego dźwięku.
- Już w niczym.. - jeszcze raz rozejrzała się po pomieszczeniu.
- Robi piorunujące wrażenie prawda? - Dziewczyna lekko kiwnęła głową. - Tylko jedna rzecz odstrasza mi klientów.
- Jaka? - zapytała zdziwiona.
- Cena. - odpowiedział mężczyzna. Amanda posłała mu promienny uśmiech.
- Jestem Amanda Pierce.- wyciągnęła rękę na przywitanie. - Miałam tu mieszkać, ale właśnie stwierdziłam, że ten apartament jest dla mnie za drogi.
- Charlie Philips - portier. Jest pani studentką?
- Tak. Specjalnie po to przyjechałam do Nowego Jorku.
- To chyba mam dla Ciebie dobrą wiadomość... Dwie dziewczyny wynajmują apartament, a ich koleżanka właśnie wyszła za mąż i wyprowadziła się, dlatego szukają współlokatorki. Jeżeli chcesz mogę pokazać Ci, który to ich pokój, to może dogadacie się...
- Muszę to przemyśleć... Który to ich pokój?
Charlie uśmiechnął się.
-123.
- Dziękuję..
Dziewczyna zmierzyła w stronę windy.
- Aha i jeszcze jedno - powiedział - Mów mi Charlie.
Po raz kolejny w tym dniu na jej twarzy zagościł uśmiech.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Amanda stała właśnie przed drzwiami z numerem 123. Była bardzo zestresowana, choć nie wiedziała czemu. W końcu zebrała w sobie odwagę i lekko zapukała do drzwi. Otworzyła jej wysoka, ruda dziewczyna.
- Przepraszam o co chodzi? - zapytała widząc Amandę.
- Charlie... pan Charlie Philips... portier... powiedział mi, że szukasz z koleżanką współlokatorki...
- Ach, tak... wejdź proszę... - rudowłosa zaprosiła blondynkę ruchem ręki. - Jestem Isabel Smith.
- Amanda Pierce.
- Czym się zajmujesz?
- Jestem studentką.
- Pierwsza, która coś robi. - fuknęła pod nosem Isabel. - A co studiujesz? 
- W przyszłości chciałabym być konserwatorem sztuki.
- Hmmm poważne zajęcie, jednak nie dla mnie.
- Dlaczego tak myślisz? - zapytała Amanda.
- Bo nienawidzę być ubrudzona.
W tym momencie do pomieszczenia weszła wysoka dziewczyna.
- To jest Kate. - Isabel zwróciła się do Amandy.
- Kate to jest Amanda, która STUDIUJE.
- O to coś nowego. Cześć! Jestem Kate, ale przyjaciele mówią na mnie Candi - już od podstawówki, może dla tego, że oglądałam dużo kreskówek. - przywitała się Kate ze śmiechem.
- Cześć.......Candi...
- Amanda chce zostać konserwatorem sztuki. - Isabel powiedziała do Candi.
- Naprawdę? Moja babcia też chciała zostać konserwatorem.
- I co została?
- Nie. Wyszła za mąż w wieku 18 lat za bogatego Meksykanina i opiekowała się jego willą. I tak właśnie skończyły się jej marzenia o byciu konserwatorem.
- To przykre... - stwierdziła Amanda.
- Nie. Przynajmniej dzięki temu nie była wiecznie brudna, no i miała swoją własną fryzjerkę...
- I kosmetyczkę. - dodała rudowłosa
I kosmetyczkę. - powtórzyła Candi.
Blondynka skrzywiła się, lekko się przy tym uśmiechając.
- Kate musimy się spieszyć na bal, za pół godziny przyjdzie po nas stado byków...
- Byków? - zapytała Amanda.
- Mężczyzn... mama Isabel jest zoologiem, a ta odziedziczyła po niej skłonność do nazywania czegoś zwierzęco.Może chciałabyś z nami iść?
- No nie wiem. Nie mam pieniędzy... po za tym nie mam w co się ubrać...
- Ciuchy Ci pożyczymy... zobaczysz będziesz wyglądała jak królowa angielska...
- A pieniądze... nie musisz płacić, a nawet nie powinnaś...
-Dlaczego?
-Chłopaki będą chcieli wręcz bić się o to by móc złapać rachunek...
- Nigdy w to nie uwierzę...
- dopóki nie zobaczysz....
- Jesteście pokręcone.
-Wiemy! - odpowiedziały równocześnie.
Amanda chciała poruszyć najważniejszą część rozmowy.
-Czy mogę z wami zamieszkać?
 Kate i Isabel wybiegły z pokoju, po czym słychać było ciche szepty przyjaciółek. Dopiero teraz Amanda zobaczyła, że apartament jest bardzo duży, nawet jak na trzy osoby. Zastanawiała się po co im tyle pokoi i co w nich się znajduje. Długo nie musiała się zastanawiać, bo po chwili zza rogu wybiegły dziewczyny mówiąc jej przez śmiech, że będą zaszczycone, gdy zamieszka z nimi studentka.
- Chodź pokażemy Ci pokój, w którym będziesz spała. - powiedziała rozemocjonowana Candi.
-Dobrze,dobrze... - nie zdążyła dokończyć, bo dziewczyna złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę brązowych drzwi.
- Co prawda pokój nie jest za duży, ale mam nadzieję, że wystarczy Ci tyle miejsca. - Amanda spojrzała szybko na swoją czerwoną walizkę i odparła:
- Tak, wystarczy.
- Amando chodź, pokaże Ci naszą garderobę, albo studio kosmetyczne...
- Kate!
- Nie mów do mnie Kate!!! Nienawidzę jak ktoś tak do mnie mówi.
-Będę tak do Ciebie mówić, jeżeli nie zmienisz swego postępowania! Nie widzisz, że Amanda jest zmęczona? Powinnyśmy dać jej trochę prywatności, a przede wszystkim spokoju...
Candi spuściła wzrok, posyłając przepraszający uśmiech i szybko wybiegła z pokoju.
- Przepraszam Cię za nią, ona po prostu jest bardzo rozemocjonowana nowymi pokazami...
- Jesteście modelkami?
- Tak, nie wiedziałaś?
- Skąd, mnie takie rzeczy nie interesują - przynajmniej teraz się czegoś dowiem o świecie mody.
- To kiedy się wprowadzasz?
- Właściwie to już wszystko mam.
-Świetnie... idziesz z nami na bal?
- Nie dziękuję, dzisiaj zostanę w domu. Pewnie Candi będzie zawiedziona.
- Przeżyje.
Isabel uśmiechnęła się po czym wyszła z pokoju.
Amanda została sama. Postanowiła rozpakować się. Nie zajęło jej to dożo czasu, gdyż nie miała tylu rzeczy ile mają Isabel i Candi. Kiedy zakończyła tą czynność, wzięła gorącą kąpiel z bąbelkami. To pozwoliło zrelaksować jej się i zapomnieć o stresujących chwilach.
Na koniec postanowiła zajrzeć do dziewczyn dziękując im za wszystko, jednak w ich pokojach nikogo nie było. Na stole w kuchni stał tylko talerz z ciastkami i szklanką mleka, a obok leżała kartka.



                                     Droga Amando,

Poszłyśmy na dzisiejszy bal i chyba prędko nie wrócimy, dlatego prosimy - nie czekaj na nas. Ciastka i mleko przygotowałyśmy specjalnie dla ciebie. Kolorowych snów.

Isabel i Candi

 To bardzo miło z ich strony, pomyślała Amanda. Wzięła ciastka z mlekiem i usiadła na sofie. Nawet nie wiedziała, kiedy usnęła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak pierwszy rozdział? Bardzo zły? Nie wiem czy ktoś go w ogóle przeczytał. Jeżeli przeczytałeś/łaś proszę zostaw komentarz. Będę wiedziała, że jesteś. ;)


środa, 30 kwietnia 2014

Dreams And Secrets

Amanda szła ulicami Nowego Jorku wpatrując się prosto przed siebie. Tak naprawdę nie wie gdzie iść, nie ma żadnego celu. Wszytko zmieniło się kiedy dostała się na upragnione studia pracę w Nowym Jorku. W swoim rodzinnym mieście zostawiła rodzinę, przyjaciół i przeniosła się w całkiem obce miejsce.
Właśnie wracała z lotniska, ciągnąć za sobą niewielką, czerwoną walizkę. To jej cały dobytek. To właśnie w tym przedmiocie mieści się jej życie, skromne, ale jakże dla niej ważne.
W Nowym Jorku już za trzy dni rozpocznie swoje wymarzone studia. Amanda chce w przyszłości zostać konserwatorem sztuki. Mimo swojego młodego wieku jest bardzo inteligentna i stanowcza. Marzy o wielkiej miłości i o prawdziwej przyjaciółce. Nikt nigdy nie uważał ją za dobrą koleżankę, gdyż była bardzo ciekawa świata i dużo się uczyła. Zawsze uwielbiała marzyć i teraz też śni o tym, by jej marzenia się spełniły.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak? Zostaniecie ze mną na dłużej, czy rezygnujecie???
Mam nadzieję, że to pierwsze... ;)
 

Information ;)

Na początek mam dla Was kilka informacji. Otóż to jest blog, na którym będę pisała różne historie. Każda historia będzie opowiadała o czymś innym
Ilość rozdziałów będzie zależała ode mnie, ale też w jakimś stopniu od Was, gdyż ktoś bloga musi czytać. Nie wiem czy ktoś w ogóle będzie, ale moja w tym głowa, żeby blog był ciekawy i ludzie go czytali. Posty będę starała się dodawać w miarę możliwości często - wszystko zależy od weny. ;)
Oprócz rozdziałów będę dodawała krótkie opowiadania.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć...