Musimy zachowywać zimną krew...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Promienie światła przebijały się przez szklaną ścianę salonu. Słońce właśnie budziło się ogłaszając wszystkim, że wstał nowy dzień. W pokoju panowała niewyobrażalna cisza, jedynie z daleka można było usłyszeć szybkie kroki dwóch par wysokich obcasów, które rytmicznie stukały o drewnianą podłogę.
Nowy Jork budził się do życia, a wraz z nim ludzkość.
Po chwili do pokoju wpadły Isabel i Candy stukając obcasami tak głośno jak nigdy dotąd.
- Ciekawe czy Amanda jeszcze śpi? - zapytała Isabel swojej przyjaciółki. - Wydaje mi się, że jest już dawno na nogach.
- Isabel, jest dopiero przed piątą rano... - Candy wydawała się zażenowana tym faktem.
- I co z tego? Nie uważasz, że Amanda wydaje się bardzo odpowiedzialną osobą?
- Może... ale ja i tak mogę się założyć, że jeszcze śpi.
- Dlaczego? zapytała zaciekawiona rudowłosa.
- Popatrz na sofę. - odpowiedziała jej blondynka.
Na sofie leżała skulona Amanda, wtulona w swoją rękę. Wyglądała naprawdę słodko, jak małe dziecko.
Candy wzięła koc, który leżał na krześle obok i przykryła nim śpiącą dziewczynę. Nie miały serca jej teraz budzić.
Przeszły do drugiego pokoju i zaczęły szczegółowo rozmawiać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Amanda przebudziła się i zdziwiona zauważyła, że leży na sofie.
- Musiałam wczoraj zasnąć tutaj...
Szybciutko wstała i otworzyła okno. Świeże powietrze natychmiast buchnęło na jej twarz, orzeźwiając ją.
Słońce jeszcze było dość nisko, a już zapowiadało, że będzie cudowna pogoda. Widok z apartamentu modelek był niesamowity - było z niego widać całe miasto.
- Witaj Nowy Jorku - powiedziała dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
...
-Spóźniona! Jestem już dawno spóźniona!!! - krzyczała Amanda.
- Co jej się stało? - zapytała Candy swojej przyjaciółki.
- Po prostu każdy ma kiedyś zły dzień.
- Ale, żeby biegać po całym mieszkaniu? Tego to nawet ja nie robię...
- Candy! Widziałaś gdzieś może moją torbę?!
- Nie, ale...
- O nie! Teraz już na pewno nie dojdę na miejsce na czas - mówiła Amanda biegając po mieszkaniu.
Nagle dziewczyna potknęła się o swoje własne nogi i upadła.
- To już koniec... - powiedziała.
- Czy coś się stało? - zapytała Isabel.
- Dzisiaj mam pierwszy wykład, no i co? Jestem beznadziejna.
- Kochana, chyba coś Ci się pomyliło.
- Nic mi się nie pomyliło... dzisiaj jest poniedziałek, a właśnie wtedy miałam pierwszy wykład
- Nieprawda - odpowiedziała Isabel. - Dzisiaj jest niedziela... Popatrz. - wskazała ręką telefon, który trzymała w ręce Candy. Na wyświetlaczu komórki można było dokładnie zobaczyć godzinę i datę.
- Och, rzeczywiście... co się ze mną dzieje? Nigdy tak się nie zachowywałam. Teraz jestem jeszcze bardziej beznadziejna...
- Nie jesteś... pamiętam jak przed pierwszym pokazem mody, bałam się bardzo i przez to zapomniałam moich pozłacanych butów. Skończyło się tym,że nie wystąpiłam w ogóle. - powiedziała Candy. - To Tylko stres - minie.
Amanda uśmiechnęła się promiennie do Candy.
- Pójdę do biblioteki, wypożyczę jakieś podręczniki... może się przydadzą... Myślę, że to dobry pomysł.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i co? Napiszcie komentarz, jeżeli przeczytacie. To dla mnie ogromnie ważne. Liczę na was i piszę dla was!
Opowiadanie powoli rozkręca się... Zapraszam do czytania dalszej części...
Słońce jeszcze było dość nisko, a już zapowiadało, że będzie cudowna pogoda. Widok z apartamentu modelek był niesamowity - było z niego widać całe miasto.
- Witaj Nowy Jorku - powiedziała dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
...
-Spóźniona! Jestem już dawno spóźniona!!! - krzyczała Amanda.
- Co jej się stało? - zapytała Candy swojej przyjaciółki.
- Po prostu każdy ma kiedyś zły dzień.
- Ale, żeby biegać po całym mieszkaniu? Tego to nawet ja nie robię...
- Candy! Widziałaś gdzieś może moją torbę?!
- Nie, ale...
- O nie! Teraz już na pewno nie dojdę na miejsce na czas - mówiła Amanda biegając po mieszkaniu.
Nagle dziewczyna potknęła się o swoje własne nogi i upadła.
- To już koniec... - powiedziała.
- Czy coś się stało? - zapytała Isabel.
- Dzisiaj mam pierwszy wykład, no i co? Jestem beznadziejna.
- Kochana, chyba coś Ci się pomyliło.
- Nic mi się nie pomyliło... dzisiaj jest poniedziałek, a właśnie wtedy miałam pierwszy wykład
- Nieprawda - odpowiedziała Isabel. - Dzisiaj jest niedziela... Popatrz. - wskazała ręką telefon, który trzymała w ręce Candy. Na wyświetlaczu komórki można było dokładnie zobaczyć godzinę i datę.
- Och, rzeczywiście... co się ze mną dzieje? Nigdy tak się nie zachowywałam. Teraz jestem jeszcze bardziej beznadziejna...
- Nie jesteś... pamiętam jak przed pierwszym pokazem mody, bałam się bardzo i przez to zapomniałam moich pozłacanych butów. Skończyło się tym,że nie wystąpiłam w ogóle. - powiedziała Candy. - To Tylko stres - minie.
Amanda uśmiechnęła się promiennie do Candy.
- Pójdę do biblioteki, wypożyczę jakieś podręczniki... może się przydadzą... Myślę, że to dobry pomysł.
...
Amanda weszła do biblioteki i szukała potrzebnych książek. Wzięła kilka z nich i już miała wychodzić, ale przypomniała sobie o jednym podręczniku, którego zapomniała zabrać. Niestety, położyła rękę na książce w tej samym momencie co ktoś.~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥♥♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i co? Napiszcie komentarz, jeżeli przeczytacie. To dla mnie ogromnie ważne. Liczę na was i piszę dla was!
Opowiadanie powoli rozkręca się... Zapraszam do czytania dalszej części...